górne tło

Lenartowicza 14 - o ludziach

Ulica Teofila Lenartowicza należała w połowie lat dziewięćdziesiątych XIX wieku do nowo wytyczanych ulic Piasku. Łączyła ul. Siemiradzkiego z ul. Kilińskiego, czyli dzisiejszą aleją Juliusza Słowackiego.

Jej zabudowa powstawała etapami, a wśród najaktywniejszych inwestorów znalazł się Zygmunt Gędzierski, majster ślusarski i przedsiębiorca budowlany. Z jego działalnością wiązało się powstanie kamienic pod dzisiejszymi numerami 4, 12 i 14.

Lenartowicza 14

Najciekawszą spośród jego inwestycji przy Lenartowicza był dom pod dzisiejszym numerem 14, stojący przy narożniku ówczesnej ul. Kilińskiego. Budowę rozpoczęto w 1895 roku. Kamienica miała odpowiedzieć na brak mieszkań dostępnych dla robotników w szybko rozwijającym się Krakowie. Projektowano ją nie jako zwykły dom czynszowy dla zamożniejszej klienteli, lecz jako dom dla robotników, oferujący niewielkie, samodzielne i stosunkowo tanie stancje. Budynek planowano jako trzypiętrowy i ogniotrwały, z 83 stancjami wyposażonymi w piece kuchenne.

Przedsięwzięcie wpisywało się w szerszą politykę miejską. Zasługi za jego doprowadzenie do skutku przypisywano prezydentowi Krakowa Józefowi Friedleinowi, a za przygotowanie i realizację Wincentemu Wdowiszewskiemu, dyrektorowi budownictwa miejskiego. Gędzierski był inwestorem, lecz inicjatywę przedstawiano jako wzorcowy projekt społeczny, który miał zachęcić innych przedsiębiorców do budowania podobnych mieszkań.

Zygmunt Gędzierski sam w sobie jest ciekawą postacią. Należał do rzemieślników otwartych na techniczne nowinki. W 1892 roku, wspólnie z optykiem i mechanikiem Józefem Boskowitzem, skonstruował urządzenie wykorzystujące energię elektryczną ze zwykłej baterii do otwierania drzwi. Przy Lenartowicza 14 prowadził warsztat wykonujący prace ślusarskie i instalacje wodociągowe. Ślusarstwo, instalacje techniczne i przedsiębiorczość budowlaną traktował więc jako wzajemnie uzupełniające się dziedziny działalności. Gędzierski zmarł w Krakowie w kwietniu 1909 roku, mając 50 lat.

Na początku XX wieku budynek przy Lenartowicza 14  określano w prasie jako „rodzaj koszar czynszowych”, zamieszkałych przez bardzo wiele drobnych gospodarstw domowych. To potoczne określenie dobrze oddaje skalę jego zaludnienia i pozostaje zgodne z pierwotną ideą budynku, projektowanego jako dostępne mieszkanie dla robotników.

W 1900 roku jednym z mieszkańców kamienicy był Edmund Zechenter, wpisany w spisie ludności jako „literat”. Urodzony w Rzeszowie dziennikarz, poeta i nowelista kształcił się w Krakowie, a jako uczeń zadebiutował opowiadaniem na łamach „Biesiady Literackiej”. W roku zamieszkania przy Lenartowicza rozpoczął pracę w redakcji dziennika „Nowej Reformy”. Później był związany m.in. z „Czasem”, „Słowem Polskim”, „Rolą” i „Głosem Narodu”, pisał recenzje literackie oraz teatralne, a także utwory poświęcone życiu i obyczajom wsi. Należał też do współzałożycieli Syndykatu Dziennikarzy Krakowskich. Był ojcem Witolda Zechentera, późniejszego poety, satyryka i dziennikarza.

O społecznym charakterze budynku przy Lenartowicza 14 świadczy także wzmianka z 1911 roku. Zarząd IX Koła Towarzystwa Szkoły Ludowej im. Królowej Jadwigi postanowił otworzyć w kamienicy bibliotekę dla dzieci. Miała ona służyć mieszkańcom domu, w którym mieszkało wówczas 56 „partyj”, czyli rodzin lub gospodarstw domowych. Biblioteka miała udostępniać dzieciom książki i wspierać ich naukę poza szkołą.

Jesienią 1913 roku Kraków żył sprawą napadu i zabójstwa Ferdynanda Świszczowskiego, dyrektora krakowskiej filii firmy Gebethner i Spółka. Sprawcy obserwowali jego codzienne zwyczaje, a po zamknięciu księgarni zaatakowali go, chcąc dostać się do pieniędzy z kasy. Śledztwo doprowadziło policję do grupy młodych mężczyzn powiązanych ze sobą towarzysko i znających szczegóły funkcjonowania księgarni. Jedna z nici tej sprawy prowadziła do Lenartowicza 14. Mieszkał tu wówczas z siostrą Jan Świerczyński, znajomy osób przygotowujących napad. Wiedział o planie, choć nie uczestniczył bezpośrednio w zbrodni. Jednym z uczestników przygotowań był Stanisław Gackiewicz. W wieczór po napadzie Gackiewicz przyszedł do mieszkania Świerczyńskiego i przekazał mu 90 koron, określonych jako zapłata za milczenie. Świerczyński został następnie aresztowany i przez pięć miesięcy przebywał w areszcie śledczym. W czasie procesu przyznał, że znał przygotowania do napadu, lecz utrzymywał, że nie chciał brać udziału ani w rabunku, ani w planowanym zabójstwie.

Nie był to jedyny przypadek, gdy mieszkańcy Lenartowicza 14 trafiali na łamy kronik policyjnych i sądowych. W zgromadzonych wzmiankach prasowych pojawiają się osoby związane z napadami, włamaniami i kradzieżami czy też ułatwianiem prostytucji. Wśród licznych mieszkańców dużej kamienicy znajdował się więc także element przestępczy, obok rzemieślników, robotników, sublokatorów i rodzin. Nie oznacza to oczywiście, że taki charakter miał cały dom, ale ten wątek wyraźnie przewija się w historii budynku.

Po I wojnie światowej pod tym adresem działała pracownia cyzelersko-artystyczna Henryka Waldyna. Wykonywano w niej prace w metalu, złocenia i emalie, odznaki oraz medaliony, a także odnawiano antyki. Spisy powszechne potwierdzają, że pod tym samym adresem mieszkali również robotnicy pracowni.

Lenartowicza 14

Kamienicę stopniowo modernizowano. W 1925 roku wykonano kanalizację domową. Nie oznaczało to jednak końca problemów sanitarnych. W 1930 roku prasa informowała o fatalnych warunkach zdrowotnych w budynku: piwnice lokatorów miały zostać zalane nieczystościami z kanałów, a mieszkańcy ponownie apelowali do magistratu o energiczną interwencję. Rok później urządzono spłukiwane ustępy.

Po II wojnie światowej budynek otrzymał nową funkcję społeczną. W 1946 roku mieściło się tu schronisko dla inwalidów wojennych. Polski Czerwony Krzyż przekazał wówczas obiekt Związkowi Inwalidów Wojennych.

 Niespełna dwie dekady później, w latach 1965–1976, kamienica była siedzibą Wojewódzkiego Biura Przemysłu Terenowego. W latach siedemdziesiątych pod tym samym adresem działały także Krakowskie Zakłady Ceramiki Budowlanej.

Dzieje Lenartowicza 14  prowadzą więc od nowatorskiego domu robotniczego, przez kamienicę mieszkaniowo-usługową, po instytucje realizujące społeczne i publiczne funkcje powojennego Krakowa.

 

Artykuł autorstwa Lany Dadu (Dawny Kraków). 

 

Bibliografia:

Czasopisma i prasa: